Robot Pajak

Roboty pająk, mechanizm i elektronika zostały zrobione na zlecenie wytwórni SEMAFOR, potem plastycy z wytwórni ubrali pająki w futerka. Służyły za eksponat w jeżdżącej po Polsce wystawie klątwa faraona, ale coś chyba jednak nie po całej bo ....

Bo całej wystawy nie przeżyły w tym sensie że potem robiły już tylko jako figurki, kilka razy dostałem je do napraw, wyglądało na to że ludzie je tłuki w tych labiryntach bo były mocno uszkodzone mechaniczne. W pewnym momencie już zaniechano ich naprawiania.

Pomysł jest oparty o typowy sposób działania hexapoda z trzema serwami. Po jednym na stronę oraz jednym do pochylanie na boki. Prototyp był sterowany z komputera okazał się dość kluczowy kształt nóg na możliwości chodzenia.

Natomiast gabaryty odpowiadają największemu rzeczywistemu pająkowi - ptasznikowi, przynajmniej według moich informacji jest on największy. Pająk w tej wersji nie ma żadnej świadomości świata zewnętrznego, sterownik oparty na małym kontrolerze losuje jeden z kilku programów chodzenia. Trochę do przodu, trochę do tyłu czy w bok i przerwa. To w tym zadaniu wystarczało jakiekolwiek czujniki generowały koszty które miałem ciąć mocno. Natomiast kolejna wersja układu sterującego posiada już możliwość podłączenia czujników, dodatkowego serwa i komunikacji. Kolejna wersja będzie interaktywna.

Obwód drukowany został dopasowany dokładnie do kształtu odwłoku pająka, z włącznikiem w wygodnym miejscu i gniazdem do ładowania. Typowe tanie serwa nie dawały rady zbyt długo utrzymać się na chodzie, zwłaszcza to przechylające go na boki. Musiały zostać wstawione porządne hiteca w wersji MG. Pakiety akumulatorów NiMh zostały zamówione w pewnej firmie Piasecznie i też w pewnym momencie musiały być wymienione na nieco mniejsze ze względu na swoja masę. W tej chwili pewnie bym się zdecydował na LiPol czy LiIon ale wtedy były zdecydowanie za drogie.

Po wygranej z walce z kształtem nóg, wszystkie elementy zostały zlecone do wycięcia na laser.

model i konstrukcja

Po złożeniu przeze mnie, szkielety wyjechały do plastyków. Tam zostały wspaniale odziane na już prawie żywe.

Galeria z większy zdjęciami.

 

 

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież